Polaków ogarnęła gorączka złota. Według Mennicy Polskiej w 2015 roku nad Wisłą zakupiono ponad 6 mln ton tego cennego kruszcu. Ponadto 7,2 proc. z nas uważa ten szlachetny metal za drugą po nieruchomościach, najbardziej zyskowną lokatę kapitału – wynika z badania Deutsche Banku. Jak więc i czy warto inwestować w ten surowiec?

Szlachetne złoto kontra bezwartościowe pieniądze


Michael Maloney, który od 2005 roku jest doradcą inwestycyjnym w zakresie metali szlachetnych Roberta Kiyosaki, autora książki „Bogaty ojciec, biedny ojciec”, uważa, że jak najbardziej TAK. Jego zdaniem posiadanie złota jest znacznie bardziej korzystniejszym rozwiązaniem dla naszych finansów, niż ma to miejsce w przypadku pieniędzy.

Maloney krytykuje System Rezerwy Federalnej (FED) USA oraz banki centralne innych państw za drukowanie pieniędzy na potęgę w ostatnich latach, co ma pomóc amerykańskiemu rządowi w uratowaniu upadającej gospodarki.

W efekcie wkrótce może spotkać nas przykra niespodzianka, kiedy pewnego dnia pieniądze znajdujące się w naszym portfelu lub na koncie bankowym, okażą się… bezwartościowym świstkiem papieru bądź wirtualnym zapisem ciągu cyfr. Skąd takie zagrożenie? Odpowiedzi na to pytanie Maloney i Kiyosaki udzielają w poniższym filmie.

Złoto, czyli sztabki i monety


Osoba, która bezpiecznie chce zainwestować swoje oszczędności w złoto, ma do wyboru zakup fizycznych sztabek lub monet bulionowych. Które z nich wybrać? Jak radzi Krzysztof Kolany, analityk Bankier.pl, który w 2016 roku został wybrany Herosem Rynków Kapitałowych podczas konferencji Wall Street w Karpaczu:

Przy inwestycjach „detalicznych” (do 20-30 uncji) zaleca się zakup monet bulionowych, choć są one nieco droższe od sztabek. Przy większych inwestycjach ekonomiczniej wychodzą złote sztabki lokacyjne. Najmniejsze ważą zaledwie 1 gram, ale ze względu na wysokie marże raczej odradzałbym zakupy sztabek mniejszych niż jednouncjowe.

Kupuj złoto, a nie tombak!


Cztery lata temu Polską wstrząsnęła informacja o wybuchu afery Amber Gold. W jej wyniku wiele osób straciło oszczędności swojego życia. W rezultacie duża część z nas zniechęciła się do inwestowania w złoto. Tymczasem w prosty sposób inwestorzy mogli uniknąć przykrych dla nich konsekwencji.

Wystarczyło tylko, jak radzi Krzysztof Kolany, kupić od dilera fizyczną sztabkę lub monetę, a następnie przechowywać ją w miejscu, które uważamy za bezpieczne – np. w domowym sejfie, skrytce bankowej czy… przydomowym ogródku. Ale niestety, wiele osób skuszonych iluzorycznym, wieloprocentowym zyskiem, padło ofiarą piramidy finansowej.

Dlatego, aby uniknąć przykrych dla naszego majątku niespodzianek, złoto powinniśmy kupować wyłącznie w postaci fizycznych sztabek lub monet. W Polsce oferuje je kilkanaście prywatnych firm. Do największych należą m. in. Mennica Polska, Mennica Wrocławska oraz e-numizmatyka.

„Pieniądze lubią ciszę”. Twórca Zary to wie


Zgodnie z rosyjskim powiedzeniem „pieniądze lubią ciszę”, duża część majętnych osób nie lubi obnosić się ze swoim bogactwem i pragnie zachować anonimowość. Jak np. Amancio Ortega, według magazynu „Forbes” drugi najbogatszy człowiek świata 2016 roku. Twórca i właściciel m. in. marki Zara nigdy nie udzielił wywiadu, a także do 1999 roku żadne jego zdjęcie nie zostało opublikowane w mediach.

W jaki sposób więc nabycie złota pozwala zachować anonimowość? Otóż przy zakupie za gotówkę, jeśli wartość transakcji nie przekracza kwoty 15 000 euro, sprzedawca nie może zażądać od nas okazania dowodu tożsamości. Musi co prawda wpisać do ksiąg rachunkowych dane osobowe klienta, ale nie jest w stanie zweryfikować jego tożsamości. W efekcie wielu inwestorów korzysta z tej furtki i podaje fikcyjne personalia. Aby uniknąć wizyty potencjalnych złodziei czy… urzędników skarbówki.

Sprzedażą złotych sztabek i monet zajmują się także firmy z branży DS/MLM. Drodzy czytelnicy, czy wiecie jakie? Czy któraś z nich jest godna polecenia? Jeżeli tak, to śmiało wpisujcie ich nazwy w komentarzach pod artykułem!

kamilsztandera-stopka